Z ostatniej chwili! Cadomai Prime celem rabunku i agresji ze strony Jedi! Zapraszamy na specjalne wydanie KorpoNet – jedynego rzetelnego źródła informacji w całym Sektrorze Korporacyjnym.
Cadomai Prime od dawna cieszy się zasłużoną renomą spokojnego i pięknego świata, bardzo popularnego z uwagi na słynne kurorty wypoczynkowe oraz legendarną snivviańską gościnność. Elity z całej galaktyki zjeżdżają tu robić interesy oraz odetchnąć trochę od trosk codzienności. Wczoraj jednak Brella – stolica i największe miasto planety stały się teatrem zatrważających wydarzeń. Spokojny wieczór jak każdy inny, Muzeum Narodowe Brelli i podejrzany rabunek a następnie napaść na ulicach kosmoportu.
Na krótko przed zamknięciem Muzeum, na nocną zmianę ochrony pojawiło się dwóch nowych pracowników. Z początku nie wzbudzali większych podejrzeń, lecz wkrótce po ich przybyciu rozbrzmiały alarmy włamaniowe. Na miejscu szybko zjawiły się siły porządkowe ARK oraz korpus policyjny szturmowców imperialnych.
Przypomnę, że Cadomai Prime jest objęte programem bezpieczeństwa, który Konsorcjum Górnicze Aurek wprowadził w sektorze po zawarciu umowy z Resztkami Imperium. Celem tej umowy jest rozwój systemów bezpieczeństwa i szkolenie personelu. Dlatego też na planecie znajduje się czynna baza imperialna z personelem pełniącym funkcję policji i szkolącym funkcjonariuszy ARK.
Szef ochrony Muzeum Narodowego komentuje:
– Ci nowi byli trochę dziwni i średnio rozgarnięci, jednak nie wzbudzili większych podejrzeń. Mieli przepisowe mundury i identyfikatory, trochę zachowywali się jakby nie wiedzieli co robią, więc uznałem, że to stres związany z pierwszym dniem pracy. Oboje byli dość młodzi, tak myślę. Jeden miał jakieś dziwne problemy fizjologiczne…
Wstępne śledztwo wykazało, że podejrzani zdobyli uniformy oraz fałszywe identyfikatory z nieznanego źródła, zinfiltrowali ochronę, a następnie wykorzystali lukę w systemie bezpieczeństwa i przedostali się do zabezpieczonego skrzydła muzeum, gdzie trzymano najcenniejsze eksponaty. Owa luka powstała najpewniej w wyniku zaniedbania imperialnego oficera dowodzącego placówką w mieście, który został już zdegradowany i przeniesiony. Ten rażący błąd wykrył niższy rangą oficer imieniem Karston, który w porę zdołał zapobiec dalszym szkodom. Niestety rabusie zdołali wykasować wszystkie nagrania z kamer, przez co wiemy jedynie, że podejrzani to dwaj mężczyźni rasy nautolańskiej i ludzkiej.
Prawdziwie makabryczne sceny odkryto w zabezpieczonym skrzydle muzealnym. Znaczna część zgromadzonej tam kolekcji należała do członka Rady Chevramów, który zatrudniał tam także prywatny oddział ochrony dowodzony przez odznaczonego weterana Wojny z Vongami – Kapitana Trorska Son’qema. To właśnie dzięki wysiłkom jego oraz lojalnych żołnierzy, zjednoczone siły galaktyki zdołały utrzymać front południowy, gdy osamotniony kapitan wraz z garstką dzielnych towarzyszy stanęli do walki z przeważającymi siłami wroga na planecie Ando. Podstępny atak mógł stworzyć wyrwę we froncie i drastycznie przechylić szalę wojny. Trorsk Son’qem nie cofnął się jednak, utrzymując kluczowy przyczółek przez kilka dni, aż do przybycia posiłków.
Z wielkim żalem muszę Państwa poinformować, że ów bohater oraz cały jego oddział zostali
znalezieni martwi w salach muzeum. Ślemy najgłębsze wyrazy współczucia rodzinom ofiar
tej straszliwej zbrodni. Według pierwszych raportów, wiele ran zostało zadanych mieczem
świetlnym. Czy zatem złodzieje mogli być członkami Zakonu Jedi?
Chevram Takeel, właściciel Muzeum i większości eksponatów komentuje:
– To oburzające! Moja kolekcja służy dobru publicznemu i edukacji narodowej!
Przypominam, że Muzeum Narodowe jest częścią uniwersytetu, którego studenci
regularnie odwiedzają wystawy. Z moich zbiorów zniknęły dwa bardzo cenne obiekty,
możliwe, że dawniej powiązane z Jedi, lecz to nie powód by kraść! Zamierzam
przeprowadzić specjalne posiedzenie Rady Chevramów by podjąć prawne kroki
przeciw Zakonowi.
To jeszcze nie koniec wstrząsających wydarzeń. Kilka godzin po tym incydencie, późnym
wieczorem doszło do kolejnego skandalicznego wydarzenia. Funkcjonariusze Galaktycznej
Gildii Poszukiwaczy, największego rywala ARK, przybyli do miasta, by aresztować jedną ze
swych zbuntowanych Poszukiwaczek. Konsorcjum udzieliło im pozwolenia w ramach
korporacyjnej współpracy oraz zapewniło dodatkową ochronę w kosmoporcie.
W trakcie odprowadzania więźnia na statek oddział GGP został zaatakowany przez dwóch
osobników z mieczami świetlnymi. Kamery uchwyciły dokładny moment napaści i widać, że
jednym z nich jest nautolanin a drugim człowiek. Obaj pasują do opisów z napadu, choć
ubrani byli w stare i brudne łachmany. Szczęśliwie ochrona portu zdołała odeprzeć ten
haniebny atak i przepędzić napastników, choć nie obyło się bez ofiar. Dwóch funkcjonariuszy
GGP trafiło do szpitala, a jeden stracił życie. Ponownie składamy nasze kondolencje
rodzinom ofiar.
To wyjątkowo głośna sprawa i stale docierają do nas sygnały o podobnych akcjach Jedi w
całej galaktyce. Prawie zawsze kończą się one ofiarami lub zniszczeniami. Musimy zadać
więc sobie pytanie, czy taka radykalna grupa paramilitarna działająca bez nadzoru to na
pewno dobry pomysł? Władze Sektora Korporacyjnego wszczynają pełnowymiarowe
śledztwo w sprawie Cadomai Prime i innych działań z podejrzeniem udziału Jedi. Do tej pory
Zakon milczy, podobnie jak przedstawiciele Nowej Republiki oraz Resztek Imperium.
Dziękujemy za uwagę i apelujemy o ostrożność w kontaktach z podejrzanymi osobami.


Komentowanie wyłączone.